//////

Święta księga

Dzisiaj dla biednych, pogubionych życiowo, bezrobotnych polityka społeczna oferuje tylko jedno nie pozwoli im umrzeć z głodu. W naszym kraju, według statystyk, około trzech milionów obywateli żyje poniżej minimum socjalnego, a drugie tyle zbliża się do tej granicy. Mamy rekordowe długotrwałe bezrobocie i bardzo zaniedbaną wczesną edukację dzieci. Na to wszystko nakłada się jeszcze kryzys gospodarczy, którego według rządu w Polsce nie ma. Statystyki mówią jednak coś innego, bo w czwartym kwartale poprzedniego roku na jednego pracownika socjalnego przypadało sto pięćdziesiąt rodzin, to dziś na początku roku jest ich już ponad dwieście. Dlatego istotą nowoczesnej polityki społecznej powinny być działania prewencyjne, specjalizujące się w profilaktyce, które powinno się zastosować zanim człowiek upadnie i będzie skazany na pobieranie zasiłku. Walka z biedą i wykluczeniem powinna być hasłem przewodnim polityki prorodzinnej w naszym kraju. Ale żeby coś z tym zrobić politycy tych biednych muszą poznać i zobaczyć czego najbardziej potrzebują.

Do Syrii, gdzie od początku marca 2011 roku w krwawo tłumionych protestach przeciwko rządowi zginęło już ponad 5 tys. osób, dotarli wreszcie obserwatorzy międzynarodowi. Są wysłannikami Ligi Arabskiej, ich zadaniem jest dopingowanie prezydenta Baszara Asada, by ten wypełnił plan pokojowego rozstrzygnięcia zaistniał lego konfliktu. Jednak rządzący krajem Asad porozumienia wyraźnie nie chce. W dniu, kiedy doszło do inauguracji misji obserwacyjnej, jego czołgi i wozy opancerzone jak zwykle jeździły po ulicach miast, które się buntują, a wojsko strzelało ostrą amunicją W wyniku tych zajść ginęło co najmniej po kilkanaście osób dziennie, tysiące zaś więźniów, wciąż bez wyroków sądowych siedziało w więzieniach. Funkcjonariusze ONZ oraz zagraniczni dziennikarze nadal nie mogli przekroczyć syryjskiej granicy, aby zweryfikować niepokojące wieści o masakrach dokonywanych przez policję i wojsko. Syryjska opozycja oraz obrońcy praw człowieka otwarcie już mówią o farsie, a nawet kompromitacji działań podjętych w tej sprawie przez Ligę Arabską.

Trwający w Polce bałagan związany z wejściem w życie nowej ustawy, dotyczącej miedzy innymi nowych zasad refundacji leków, pracy służby zdrowia czy zasad rozliczania się z Narodowym Funduszem Zdrowia, jak dotychczas nie wykazuje tendencji malejących. Po proteście lekarzy, przejawiającym się miedzy innymi stawianiem na receptach słynnych już pieczątek z napisem: Refundacja leku do decyzji NIZ. – rozpoczęli protest farmaceuci i aptekarze. Poczuli oni bowiem, że w ramach nowelizacji ustawy, przyjętej przez Sejm i skierowanej do Senatu, zostali w pewnym stopniu poddani dyskryminacji, chociażby w stosunku do lekarzy. Protest aptekarzy polega miedzy innymi na codziennym wstrzymaniu się przez jedną godzinę od wydawania leków, z pominięciem jedynie przypadków nie cierpiących zwłoki oraz nie wydawaniu leków na recepty, które w jakimkolwiek sposób są błędnie wypisane przez lekarzy. Na tym wszystkim – niestety cierpią pacjenci. A to przecież dla ich dobra miała być wprowadzona właśnie ta nowa ustawa. Na razie lepiej, więc nie chorować – do czasu rozstrzygnięcia powstałych sporów.